Plan naprawczy w salonie urody, czyli gdzie szukać przyczyn niepowodzenia

Czerwiec 24, 2015

 Plan naprawczy salonu 1

Przedsiębiorczy właściciele i właścicielki salonów piękności, podobnie jak posiadacze innych firm usługowych, miewają chwile zwątpienia. Salon urody jest jak żywy organizm, utrzymanie go w dobrej kondycji wymaga ciągłych starań, reagowania na ogólne branżowe trendy oraz zmiany zachodzące w lokalnym otoczeniu. Niepokojące sygnały powinny skłaniać dobrego menedżera do szerokich przewartościowań i wprowadzania ulepszeń. Te bardziej kompleksowe zmiany to plan naprawczy.

Lekcja ta koresponduje z wcześniejszymi publikacjami ekspertów Akademii Versum m.in. na temat przygotowania biznesplanu i planowania czasu.

Dobre i sprawdzone, ale nie wieczne

Jak mówi polskie przysłowie, lepsze jest wrogiem dobrego. Słowa te sugerują, że nie powinno się ulepszać rzeczy sprawdzonych oraz dobrze działających. Jeśli salon kosmetyczny lub fryzjerski dysponuje stabilną i ugruntowaną pozycją na lokalnym rynku, a także pozyskuje nowych usługobiorców przy jednoczesnym utrzymaniu bazy zadowolonych stałych klientów, to istotnie rewolucja nie jest mu potrzebna. Mało tego, daleko idąca przemiana dobrze naoliwionego mechanizmu bez odpowiedniej akcji promocyjnej mogłaby się nie spotkać z aprobatą odbiorców i przysporzyć pomysłowemu właścicielowi więcej zmartwień niż pożytku.

Jednak nawet najlepsze rozwiązania zastosowane w salonie urody po jakimś czasie powszednieją naszym klientom i nam samym, w ich miejsce pojawiają się nowocześniejsze i sprawniejsze maszyny, interesujące propozycje zabiegów oraz warte wypróbowania nowości kosmetyczne.

Pamiętajmy o tym, że:

  • cykl życia produktów zatacza krąg – z czasem nawet sprawdzone kosmetyki odchodzą w cień, zastępują je nowości,
  • urządzenia mechaniczne, wyposażenie i elementy dekoracji zużywają się oraz psują,
  • brak zmian usypia czujność przedsiębiorcy i nie skłania jego personelu do uruchamiania kreatywności.

 Dlatego powinniśmy:

  • wprowadzać drobne innowacje przez cały czas,
  • powinniśmy śledzić lokalny rynek,
  • obserwować globalne trendy w branży,
  • pamiętać o zapoznawaniu się z aktualną ofertą poradników i tematycznych nowości książkowych,
  • oraz, a nawet przede wszystkim z ofertą szkoleniową.

Niepokojące sygnały

Sytuacja gospodarcza w kraju i na świecie może wpływać na nasz mały biznes, jednak szerokie trendy kładą się zwykle cieniem na całym sektorze usług – choć nie na każdą branżę oddziałują tak samo. Przykładowo badania wykazały, że w okresie kryzysu gospodarczego oraz recesji, w przeciwieństwie do sektora samochodowego, branża kosmetyczna nie odnotowuje spadków sprzedaży ani redukcji zatrudnienia, zgodnie z tzw. efektem szminki. Jeśli jednak spadki sprzedaży wystąpią to ich właścicieli czeka czas wzmożonej pracy i walki z konkurencją.

Zdarza się też, że sąsiednie firmy radzą sobie dobrze, a nasza ma kłopoty. By tego uniknąć, trzeba odpowiednio szybko odczytać sygnały alarmowe.

Powinno nas poważnie zaniepokoić, jeśli:

  • nasi klienci poszukują nowości, których brakuje w naszej ofercie,
  • konkurencja wprowadza unowocześnienia oraz poszerza zakres usług,
  • liczba naszych klientów zauważalnie spada,
  • odnotowujemy związany z tym spadek dochodów.

Już pierwszy z tych symptomów powinien dać do myślenia właścicielom salonu urody. Wszystkie kolejne są z nim powiązane i stanowią wynik głównie niedostatecznej liczby innowacji. Jeśli nasi klienci pytają o nowy zabieg, to znaczy, że ufają, iż zaspokoimy ich potrzebę w tym zakresie. Powinniśmy przemyśleć konieczność poszerzenia oferty, bo jeśli zlekceważymy zapytania o kolejne „świeżynki”, a potrzeby te zostaną zaspokojone w konkurencyjnych salonach, to odpływ kupujących wydaje się nieuchronny.

Jaki spadek liczby kontrahentów powinien być dla nas ostatecznym bodźcem do tworzenia planu naprawczego? Na to pytanie nie ma prostej odpowiedzi. Zwykle, zgodnie z zasadą Pareto, 20% klientów przynosi firmie 80% dochodu, więc starczy odpływ kilku–kilkunastu strategicznych kontrahentów, aby nasz salon odnotował znaczny spadek sprzedaży. Zdarza się, że przeważająca większość naszych dochodów generowana jest przez 10% klientów, a wówczas nawet niewielki ich odpływ staje się dotkliwy.

1 2 3Następna strona

Dodaj komentarz

  • (will not be published)