Złote przykazania dobrego pisania, czyli jak tworzyć teksty promujące salon – cz. I

Czerwiec 26, 2019

Co to znaczy dobry tekst?

Mój mentor powiedział mi kiedyś, że dobry tekst powinien być jak zjeżdżalnia. Wprawdzie mówił o tekstach stricte sprzedażowych, ale ta sama zasada dotyczy artykułów blogowych. Tekst powinien płynąć, tak, by czytelnik płynął razem z nim – swobodnie przesuwał się po kolejnych akapitach i z łatwością docierał do końca. Najlepsze teksty “czytają się same” – przy nich odbiorca na każdym etapie już nie może doczekać się, co będzie dalej. Jak stworzyć taki artykuł?

  • Unikaj błędów
    Oczywiście bardzo ważne są poprawność językowa i gramatyczna oraz wartość merytoryczna. Tekst nie może zawierać błędów, a jednocześnie musi przekazywać jakąś przydatną informację – aby nie był tylko workiem pustych słów. Jeśli chodzi o gramatykę czy interpunkcję, rzecz jasna każdemu może zdarzyć się drobna pomyłka. To żadna tragedia, jednak warto pamiętać, że czasami obecność lub brak przecinka może całkowicie zmienić sens zdania – i doprowadzić do tego, że odbiorca zrozumie je zupełnie inaczej, niż zakładał autor. Istnieje całkiem sporo zabawnych przykładów, które doskonale obrazują ten problem. Na przykład zdanie “Jedzcie, dzieci!”. Widoczny tu przecinek nie pozostawia wątpliwości, że ktoś zachęca dzieci do jedzenia. Jeśli jednak napiszemy: “Jedzcie dzieci” to brzmi już… jak zachęcanie do zjadania dzieci. Drobna zmiana, a różnica ogromna 🙂
  • Stosuj odpowiednią narrację
    Dobry artykuł powinien być po prostu ciekawy. Jeżeli tworzymy kolejny materiał na ten sam temat, który omówiły już setki innych specjalistów – na dodatek w ten sam sposób – trudno oczekiwać, że porwie odbiorców. Jeżeli więc poruszamy popularne zagadnienie, starajmy się opisać je z nowej strony, w nowy sposób lub wyciągając na światło dziennie nieznane dotąd fakty. Im ciekawszy i bardziej odkrywczy będzie tekst, tym większe zaangażowanie czytelnika i większa szansa na oczekiwany efekt (np. w postaci rezerwacji wizyty).
  • Unikaj stereotypów
    Kolejna ważna kwestia to unikanie stereotypowych określeń czy stwierdzeń, które mogłyby kogoś urazić. Dla przykładu: jasne jest, że wiele kobiet chciałoby pozbyć się zmarszczek. Jeśli więc salon promuje zabiegi przeciwzmarszczkowe, to oczywiście będzie podkreślał urok gładkiej skóry. Jednak pisanie, że zmarszczki są brzydkie, ujmują kobiecie i każda pani MUSI się ich pozbyć, jest już zdecydowanie nie na miejscu.
  • Bez kontrowersji i niesprawdzonych informacji
    Promując salon za pomocą bloga kategorycznie unikamy przekazywania niesprawdzonych, niepewnych informacji i raczej powstrzymujemy się od wyrażania kontrowersyjnych opinii. Oczywiście można dzielić się swoim zdaniem na tematy branżowe czy też podejściem do wykonywania pewnych zabiegów. Chodzi jednak o powstrzymywanie się od wyrażania poglądów, które mogłyby zaszkodzić salonowi. Jeżeli autor decyduje się poruszyć jakiś drażliwy temat, musi być świadom potencjalnych konsekwencji. Być może w ten sposób uda mu się zdobyć rozgłos i dotrzeć do większej liczby odbiorców, ale czy nie popsuje to jednocześnie wizerunku firmy? Warto zawsze przemyśleć takie kwestie.
  • Sprawdzaj się!
    Jednym z największych błędów, jakie popełnia bardzo wielu autorów (szczególnie treści internetowych), jest to, że nie czytają swoich tekstów. Wydaje im się, że kiedy postawią kropkę na końcu ostatniego zdania, wszystko jest już gotowe do publikacji. To ogromny błąd! Pracując nad materiałem często nie zauważamy bieżących pomyłek czy powtórzeń. Wynika to z tego, że czasami nieco zmieniamy koncepcję, dokonujemy drobnych przeróbek itp. Właśnie dlatego tekst możemy uznać za skończony dopiero, gdy po napisaniu odłożymy go na chwilę – a jeśli jest taka możliwość, najlepiej do następnego dnia – po czym jeszcze raz uważnie przeczytamy całość. Niemal zawsze znajdzie się coś, co zwróci naszą uwagę i będzie wymagać poprawy

Pisać samodzielnie, czy korzystać z pomocy copywritera?

A co, jeśli ktoś po prostu nie lubi lub niespecjalnie potrafi pisać? Oczywiście, tak też może być – nie każdy musi być urodzonym pisarzem. W takiej sytuacji warto najpierw rozejrzeć się po najbliższym otoczeniu. Może ktoś z pracowników lub rodziny ma talent i zechce się tym zająć?

Jeśli nie, są przecież copywriterzy. Ich profesja powstała właśnie po to, by wspomagali innych swoją umiejętnością pisania. Nie polecam konkretnych platform do wyszukiwania copywriterów, bo niestety w wielu takich miejscach poziom jest bardzo, bardzo niski. Jak więc znaleźć odpowiednią osobę? Np. w internecie. Poszukując kandydatów najlepiej zawsze prosić o dostarczanie tekstów próbnych – jeśli to możliwe, związanych z tematyką naszego bloga. Na podstawie takich materiałów można ocenić poziom twórcy i zdecydować, czy warto zainwestować w niego swoje pieniądze.

Ile kosztuje zatrudnienie copywritera? Różnie. Czasami stawki podawane są za cały tekst – ze wskazaniem orientacyjnej liczby znaków lub za 1000 zzs (znaków ze spacjami). W tym drugim przypadku kwoty zaczynają się nawet już od kilku złotych w górę. Standard za teksty średniej jakości to około 15 zł za 1000 zzs. Z mojego doświadczenia w pracy z copywriterami wynika, że w tej branży cena zwykle przekłada się na jakość. Za niskie i przeciętne stawki zazwyczaj trudno znaleźć naprawdę dobrego copywritera – choć oczywiście zawsze warto próbować, bo i tacy się zdarzają.

Zlecając copywriterowi tekst należy pamiętać, aby przekazać mu jak najdokładniejsze wytyczne. Precyzujemy oczekiwania, określamy temat, limit znaków, w miarę możliwości dołączamy przykładowy artykuł. Jeśli chcemy, aby zastosowano frazy kluczowe pod SEO, najlepiej również dostarczyć je w zleceniu.

jak_dobrze_pisac_SEO

Co to jest SEO i dlaczego jest tak ważne?

Pora pochylić się nad wspomnianym już kilka razy SEO. To bardzo szerokie zagadnienie, ale skupimy tu się na jednym z jego elementów, który jest szczególnie istotny w kwestii tworzenia tekstów. Mianowicie: na używaniu tak zwanych fraz kluczowych (np. salon urody kraków, domowa pielęgnacja włosów itp.). Ich zadaniem jest poprawienie pozycji danego tekstu oraz całego bloga lub strony internetowej w wynikach Google. Gdy ktoś będzie szukał informacji o zabiegach regenerujących na włosy, a nasz artykuł będzie odpowiednio nasycony hasłami związanymi z tym zagadnieniem – wyszukiwarka wskaże go wysoko na liście wyników. Dzięki temu wzrośnie szansa, że internauta przeczyta właśnie nasz tekst i trafi właśnie do naszego salonu.

Skąd wiadomo jakich fraz kluczowych używać? Nie mając wsparcia profesjonalnego specjalisty SEO, najlepiej korzystać ze stron takich jak np. answerthepublic.com czy wordtracker.com. Służą one do wyszukiwania słów kluczowych, poprzez wpisywanie haseł związanych z interesującym nas tematem. Obie strony są po angielsku, jednak działają także z językiem polskim. Można pokusić się także o wykorzystanie nieco bardziej zaawansowanych narzędzi, jak np. senuto, jednak są one płatne (w tym przypadku obowiązuje 14-dniowy okres próbny).

Jak używamy fraz? Stara szkoła mówi, że nie wolno ich w żaden sposób modyfikować – to znaczy, że jeśli mielibyśmy fazę “salon fryzjerski Kraków”, musiałaby zostać użyta w tekście w dokładnie takiej formie. W rzeczywistości Google “rozumie” je nawet, gdy zostaną odmienione. Absolutnym priorytetem jest tutaj dobre, naturalne brzmienie tekstu. Nie używamy zatem haseł w formie, która kompletnie nie pasuje do zdania. W postaci niezmienionej stosujemy je tylko tam, gdzie można to zrobić bez obniżania jakości artykułu – a jeśli się to uda, warto wtedy wyboldować taką frazę (to również wpływa na pozycjonowanie).

Ile fraz użyć w tekście? Optymalnie warto wybrać sobie około 4-5 fraz na tekst i w miarę możliwości użyć każdej z nich przynajmniej 2 razy. Jeśli nie da się aż tyle – nic na siłę, podobnie w drugą stronę – nawet, jeśli hasła pasują w wielu miejscach, to nie przesadzamy z ich ilością. Niezmiennie priorytetem jest naturalność tekstu.

Przykazanie pierwsze: nie kopiuj! Jedną z najważniejszych i fundamentalnych zasad tworzenia jakichkolwiek tekstów (nie tylko reklamowych) jest absolutny zakaz kopiowania ich z innych źródeł. Mowa tu zarówno o typowym “kopiuj-wklej”, jak i treści skopiowanej i lekko zmodyfikowanej. W obu przypadkach jest to plagiat. Co innego szukać inspiracji i czerpać wiedzę – co jest jak najbardziej w porządku, a co innego faktycznie korzystać z cudzego dzieła. Takie praktyki mogą przynieść firmie wiele szkód. Po pierwsze – plagiat zawsze w końcu zostaje zauważony, a to ogromna ujma dla wizerunku. Po drugie, można narazić się na konsekwencje prawne. A po trzecie – i właśnie dlatego poruszam ten temat w tym miejscu – Google nie lubi powtarzanych treści, więc skopiowany artykuł i tak będzie miał słabą pozycję w wyszukiwaniach, podczas gdy swoje miejsce zachowa pierwotny tekst.

1 2 3Następna strona